|
źródło www.narew.info W piątkowy wieczór, 27 sierpnia br., nie zawiedli organizatorzy i artyści. Niestety, nawaliła pogoda, co sprawiło, że na koncert znanego i lubianego łomżyńskiego Studio Band prawie nikt się nie wybrał. Dlatego z funkowo-bluesowo-rockowego grania zrezygnowano, ale na pociechę fanom dołączamy do tekstu dwa nagrania mp3. Dopiero mniej więcej o wpół do ósmej, gdy na osowiałym Starym Rynku zjawiło się około 200 osób, na scenie pojawił się tryskający energią konferansjer Dariusz Gałczyk i gwiazda wieczoru – poznański kabaret Czesuaf. Chociaż kabaretowa grupa powstała w 2002 r., w Łomży gościła po raz pierwszy na zaproszenie Miejskiego Domu Kultury DŚT, który organizuje Łomżyńskie Wieczory Kabaretowe. Czesuaf to męskie trio (na zdj. powyżej od prawej): Maciej Morze, Wojciech Kowalczyk i Tomasz Nowaczyk. Dwaj pierwsi są z wykształcenia politologami, zaś trzeci – prawnikiem. Ci pierwsi mają w karierze zawodowej pracę jako dziennikarze w portalu dla przedsiębiorców, a trzeci – bycie asystentem sędziego. Stąd może i tematyka występu w Łomży, który twórcy nazwali „The best of Czesuaf”, dobierając numery z kilku wcześniej przygotowanych programów. Być może, także z tego powodu np. był skecz sądowy: rozprawa między rolnikiem a inseminatorem o alimenty na cielaka, bo... się urodził. Jednym z zabawniejszych był skecz o mistrzostwach Polski w narzekaniu, w którym to – zdaniem kabareciarzy - Polacy są najlepsi na świecie. Finał rozegrał się między mistrzem a pretendentem do tytułu, bezrobotnym od 20 lat taksówkarzem. Oczywiście, narzekaniom nie było końca. http://narew.info/images/stories/kabaret-czesuaf-maciej-morze-galeria-pod-arkadami-lomza.jpg
Widzom występ Czesuafa spodobał się. Mimo chłodu i deszczu, życzliwie nagradzali artystów brawami i dzielnie wytrwali na stojąco. Zbierające autografy dzieci i nastolatki oblegały wykonawców jeszcze długo po zgaszeniu świateł rampy (na zdj. Maciej Morze z fanami w wejściu do Galerii Pod Arkadami). Na godzinę przed koncertem, do którego z powodu aury nie doszło, spotkałem się z muzykami Studio Band w przyjaznej Karczmie na Starym Rynku. Chyba przeczuwali, że pogoda spłata im figla, bo miny mieli raczej nietęgie, ale rezonu nie tracili. - Wakacje powoli się kończą, więc i pogoda jest w kratkę, nam akurat trafiła się deszczowa – skonstatował Przemysław Kamiński (lat 25; lider, wokal i gitara rytmiczna; jest sprzedawcą w sklepie internetowym). - Cóż, i tak bywa, ale życie płynie dalej... W ciągu kilkunastu lat skład Studio Band ulegał zmianom (co odnotowuje strona zespołu studioband.pl), ale się ustabilizował. Na Starym Rynku gotowi byli także wystąpić: Rafał Kazimirski (lat 26; gitary akustyczna i elektryczna; graniem zajmuje się zawodowo i od października br. zacznie trzeci rok na wydziale jazzu i muzyki estradowej UMCS w Lublinie), Artur Pawelczyk (lat 28; wokal i gitara basowa; jest energetykiem, którego ulubionymi basistami są Jaco Pastorius z jazzowego Weather Report i Marcus Miller, który pracował z genialnym trębaczem Miles'em Davis'em), Paweł Lipski (lat 21; klawisze; czeka go czwarty rok reżyserii dźwięku w Uniwersytecie Muzycznym w Warszawie; słuchacze w naszym regionie mieli okazję podziwiać go jako jazzmana podczas kilku edycji festiwalu Muzyczne Dni Drozdowo-Łomża, przy którym do współpracy zaprosił w tym roku także Rafała Kazimirskiego). Poza wymienionymi łomżyniakami, w Studio Band gra na perkusji 28-letni Tomasz Swajda. Pochodzi z Siemiatycz, lecz jest absolwentem III LO i PSM II st. w Łomży w klasie Zbigniewa Lange (2002 r.). Na zdjęciu poniżej stoją na Starym Rynku (od lewej): Tomasz Swajda, Rafał Kazimirski, Artur Pawelczyk, Przemysław Kamiński i Paweł Lipski. http://narew.info/images/stories/studio-band-scena-stary-rynek-lomza.jpg
Wydaje mi się, że po wciąż grającej od ponad ćwierć wieku Polityce i Holy Water oraz nieodżałowanym, bluesowym Browarze Łomża – właśnie Studio Band jest najdłużej istniejącym zespołem w Łomży. Zespół powstał w okolicy roku 1997 (może odrobinę wcześniej) i w pierwotnym składzie tworzyli go Sebastian Barański (perkusja), Rafał Kazimirski i Artur Pawelczyk, do których po roku dołączył Dawid Perkowski (instrumenty klawiszowe). Śpiewający Przemek Kamiński i perkusista Tomasz Swajda wzmocnili skład w roku 2004. Grupa występowała z tak utalentowanymi łomżyńskimi wokalistkami jak Anna Gałstian, Żaklina Boguska czy Marta Przybylska oraz z warszawskimi, jak Patrycja Kazadi i Małgorzata Gąsior. Pośród licznych występów okolicznościowych Studio Band ma na koncie koncerty o charakterze prestiżowym typu Garden Party 2008 i 2009 w ośrodku Warszawskiego Towarzystwa Sportowego DeSki. W styczniu 2008 r. pisałem po jednym z koncertów Studio Band, że zespół „łączy żarliwość charakterystyczną dla młodej generacji z pokoleniową wspólnotą zainteresowań muzycznych. Mają po dwadzieścia kilka lat, niewymuszone poczucie humoru i zapał do wspólnej zabawy tekstami i brzmieniami”. I dalej: „Przemysław Kamiński obdarzony jest ciepłym, prawie chłopięcym głosem, który dobrze brzmi w repertuarze rockandrollowym, ale jeszcze lepiej w zestawieniu z gwałtownie pulsującymi czy ekstatycznie rytmicznymi frazami gitar i perkusji. Studio Band łatwo tworzy mroczną, gęstą i nasyconą ścianę dźwięków jak np. Procol Harum albo United Kingdom. Równie łatwo zmienia brzmieniowy pejzaż w skoczny, taneczny klimat potańcówki a la Queen, zaś utwory z klasyki rocka wzbogaca fantazyjną i wysublimowaną aranżacją. http://narew.info/images/stories/studio-band-karczma-stary-rynek-lomza.jpg
- Cieszę się, że jest w Łomży taka grupa jak Studio Band – powiedziała mi Jolanta Baranowska (pisząca teksty i muzykę do śpiewanych przez siebie piosenek). - Kiedy spotykają się muzycy, którzy znają się na graniu i szanują na tyle, że mogą sobie „podżemować”, radość przeżywają i oni sami, i słuchacze”. W tamten tekst wpisana była nadzieja na autorskie kompozycje Studio Band. Bo po ponad trzynastu latach działalności nadszedł czas, żeby druga dekada profesjonalnego zespołu zaowocowała wzbogaceniem repertuaru o własne utwory. Albo nawet o płytę...?
Tekst i fot.: Mirosław R. Derewońko
|